Zauważyliśmy, że używasz AdBlocka, prosimy o jego wyłączenie dla Portalu Lubliniec.Info.
Wtyczka nie wyświetla poprawie strony blokując m.in. zdjęcia.
Dzięki reklamom oglądasz ten serwis za darmo.
Reklama Lubliniec Info


Pogoda:  °C, km/h , więcej
Złota myśl dnia:
" Tylko podążanie ścieżkami nocy prowadzi ku Gwieździe Zarannej." [Kahil Gibran]

„Ważna jest przede wszystkim cierpliwość”- wywiad z Panem Tomaszem Wójcikiem

„Ważna jest przede wszystkim cierpliwość”- wywiad z Panem Tomaszem Wójcikiem

Zapraszamy do lektury wywiadu z Tomaszem Wójcikiem, inspektorem OTOZ ANIMALS Lubliniec, przewodnikiem psa wspomagającego w WOPR, przewodnikiem psa terapeuty Lorda Vadera, trenerem psów, a od trzech lat również opiekunem Przytuliska Lubliniec.

KB: Być może wielu ludzi rozważa przygarnięcie do siebie psa ze schroniska, ale obawia się, czy poradzi sobie z psem „po przejściach”. Jakich rad udzieliłby Pan takim osobom?

TW: Jeśli ktoś bierze psa z naszego schroniska, to ja zawsze oferuję mu swoje usługi w zakresie przystosowania psa do życia w domu. Ludzie jednak rzadko z tego korzystają, a szkoda, byłoby im wtedy znacznie łatwiej. Niemniej jednak, moim zdaniem najbardziej potrzebna jest po prostu miłość do psa. Miłość, wielkie serce, spokój i cierpliwość. Ten piesek musi sobie najpierw wszystko obwąchać, sprawdzić. Trzeba dać mu dużo czasu, aby poznał swój nowy dom, nowe otoczenie, nas samych. Jeśli mu na to pozwolimy, taki zwierzak ze schroniska na pewno będzie nam za to bardzo wdzięczny i oddany. Niektórzy ludzie jednak przychodzą do schroniska żeby wziąć psa po to, żeby szczekał. Są też osoby, które poprzez adoptowanie psa, chcą po prostu pokazać się przed znajomymi czy sąsiadami. Ostatnio też na przykład przyszła pani, która oznajmiła mi, że chce psa dla synka, ale słyszała, że psy to podobno robią kupy i trzeba po nich sprzatać, a ona nie wie, jak to się robi. Poza tym jej syn w ogóle nie interesował się zwierzakiem, nawet na niego nie spojrzał. Powiedzialem jej, że lepiej będzie jak kupi swojemu dziecku motorek, który będzie sobie mogł wstawić do garażu, jak się mu znudzi. Takie przypadki też się zdarzają. Natomiast jeśli ktoś naprawdę chce stworzyć psiakowi kochający dom, ma wątpliwości i zastanawia, jak to będzie, to mogę powiedzieć mu tylko tyle- jeśli uzbroi się w wytrwałość, cierpliwość oraz miłość, to z czasem wszystko się ułoży. My nigdy nie oddajemy do adopcji psów, które nie są do tego w pełni gotowe, na zasadzie „bierz pan go, zabieraj, byle by zwolnił klatkę”.

KB: Czy w okolicy Lublińca często dochodzi do przypadków znęcania się nad zwierzętami, ich złego traktowania?

TW: To wszystko zależy od tego, co uznamy za znęcanie się nad zwierzętami, za ich złe traktowanie. Ludzie dzwonią do OTOZ-u w bardzo różnych sprawach. W Lublińcu i okolicach zdarzyło się kilka przypadków, gdzie psy były przetrzymywane w naprawdę ciężkich warunkach. Przeważnie są to przypadki zwierząt trzymanych na zbyt krótkich łańcucach. Mogę powiedzieć, że jest to wręcz plaga na polskich wsiach. Przytoczę na przykład historię psa z pobliskiej wioski, który przez siedem lat był przykuty do łańcucha, siedział na betonie i miał potężnego guza między nogami. Był kompletnie otumaniony, otępiały, wyalienowany. Kiedy zawieśliśmy go do hotelu myśleliśmy, że nie widzi. Machaliśmy mu przed oczami, a on sobie po prostu stał bez ruchu. Traktował człowieka wyłącznie jako element otoczenia, nic szczególnego. Dopiero po jakimś czasie doszło do niego, że może do nas podejść, powąchać. Natomiast kiedy po raz pierwszy zobaczył trawę, to jadł ją przez pół godziny bez przerwy. Zdarzają się również psy zagłodzone, nie mające ważnych badań lekarskich, szczepień, z widocznymi guzami. Mieliśmy takie zdarzenie, gdzie ludzie trzymali w domu psa z guzem tak śmierdzącym, że nie byliśmy w stanie wytrzymać tego smrodu. Zabierając go do weterynarza okazało się że miał on w tym guzie wszystko, włączając w to miliony pcheł. Zdarzają się też sytuacje, w których pies został po prostu obudowany siatką naokoło tylko dlatego, że pogonił kurę. Żył tak przez pięć lat. Ludzie rzucali mu do jedzenia zdechłe kurczaki, raz na tydzień. Kiedy go zobaczyliśmy, był w tragicznym stanie. Nasza praca polega na tym, że zabieramy takie psy i leczymy je. Jej efekty można zobaczyć na stronie OTOZ Animals Inspektorat Lubliniec, są to tak zwane „metamorfozy psów”.

KB: Jak pewnie wszyscy dobrze wiemy, kwestia ochrony praw zwierząt to dość kontrowersyjny temat. Z jakim nastawieniem do Pańskiej działalności jako inspektora OTOZ Animals spotyka się Pan najczęściej?

TW: Większa część rozumie, a przynajmniej stara się zrozumieć naszą pracę jako inspektorów. Są ludzie, którzy po prostu nie zdają sobie sprawy z pewnych rzeczy. To może wydawać się śmieszne, ale tak naprawdę jest. Ja zawsze kładę duży nacisk na to, żeby ludzi uświadamiać. Przeważnie traktują oni zwierzęta tak, jak ich nauczono. Jako dzieci widzą psa przy budzie, a więc mając osiemdziesiąt lat również przekazują swoim wnukom psa przy budzie i nie widzą w tym nic złego. Często ci starsi ludzie chcą dla psa jak najlepiej, ale swoimi działaniami tylko mu szkodzą. W takich sytuacjach zawsze staramy się pomóc- często jeździmy po wsiach i rozwozimy na przykład karmę. Są również sytuacje innego rodzaju. Kiedyś spotkaliśmy się z przypadkiem, że pies żył bez zadaszenia i bez miski. Porozmawialiśmy z właścicielem, który kompletnie nie zdawał sobie sprawy z tego, że robi źle. Po jakimś czasie ponownie przyjechaliśmy na kontrolę. Początkowo nie zauważyliśmy psa, więc pomyśleliśmy sobie, że po prostu się go pozbyto. A okazało się, że ten właściciel postawił mu piękny nowy kojec, z ocieplaną budą. Tak więc są właściciele otwarci na zmiany, którzy nas słuchają i starają się coś naprawić ale zdarzają się także osoby typu- „no ale panie,co mu jest? Ma jeść? Ma pić? Nic więcej mu nie trzeba”. Mieliśmy również do czynienia z facetem, który przetrzymywał osiem bernardynów w opłakanych warunkach. Nie dał sobie nic wytłumaczyć, i w dodatku zadzwonił na policję, że bezprawnie wchodzimy na jego teren prywatny. I kiedy policjant przyjechał i wyciągnal kajdanki, był bardzo szczęśliwy. Jednak szybko się rozczarował, bo te kajdanki przeznaczone były dla niego. Inspektorzy we współpracy z policją mogą bardzo wiele, jednak takie skrajne sytuacje zdarzają się stosunkowo rzadko.

2016-05-10 22:03:09 | KB

facebook sledzik gg

Zobacz nasze galerie
Tomasz Wójcik
więcej

Komentarzy: 3 dodaj

Szacunek
2016-06-28 22:21:17 | KH
:)
Super facet!!!
2016-05-17 14:38:09 | hgt
Pan Wojcik
Dobrze, że jest taki człowiek. To bezcenne w dzisiejszych czasach, Dziękujemy i życzymy wytrwałości w pracy i pomocy zwierzętom.
2016-05-14 09:26:59 | mirette
więcej