Zauważyliśmy, że używasz AdBlocka, prosimy o jego wyłączenie dla Portalu Lubliniec.Info.
Wtyczka nie wyświetla poprawie strony blokując m.in. zdjęcia.
Dzięki reklamom oglądasz ten serwis za darmo.


Pogoda:  9 °C, 15 km/h , więcej
Złota myśl dnia:
"Każdy człowiek ma prawo czasem zwątpić i porzucić swe dzieło, natomiast nie ma prawa o nim zapomnieć" [Paulo Coelho "Piąta Góra"]

Kolejne starty Mafii

Kolejne starty Mafii

W miniony weekend kolejni biegacze Mafia Team Lubliniec stanęli na starcie zawodów, by zmierzyć się z rywalami i własnymi słabościami. Udany debiut w barwach Mafii podczas PZU Cracovia Półmaraton zaliczył pochodzący z Rzuchowej Marcin Grysiewicz. Zajął on 1258 miejsce w kategorii OPEN z czasem:01:39:25. W biegu wystartowało 5836 zawodników.

Rewelacyjnie w Łemkowyna Ultra Trial 150 zaprezentował się Andrzej Zyskowski. Gigant, X-men, człowiek z prawdziwą pasją - wiele można by o nim pisać, a to po prostu swój gość. Zapraszamy do przeczytania relacji Andrzeja z trasy biegu.

"ŻADEN SPORT NIE SPRAWIA JEDNOCZEŚNIE TYLE BÓLU I SZCZĘŚCIA”
- to zdanie z którym się całkowicie zgadzam wypowiedział Jarek Gil, dzięki któremu podróż powrotna była czystą przyjemnością. Dziękuję Ci Jarek.
Łemkowyna Ultra Trail to 150km z Krynicy Zdrój do Komańczy z przewyższeniami ok. 5700 m. Ale w tym biegu to nie dystans, ani nawet przewyższenia stanowią wyzwanie. Cała "przyjemność" jest w tym co pod stopami- niewyobrażalne ilości błota, rzeczki, których nie da się przebiec "na sucho" o szerokości ok. 5-6 metrów. Mając na uwadze wyjątkowo trudne warunki na trasie organizator całkowicie słusznie drobiazgowo sprawdzał wyposażenie obowiązkowe, nawet brak latarki zapasowej nie pozwalał na odebranie pakietu startowego.
Po bardzo długim i męczącym przyjeździe (niestety Jarka jeszcze nie znałem) odebrałem pakiet ok. 20-tej i zajmując się drobnymi sprawami czas uciekał między palcami. Wskazówki zegarka zbliżały się do godz. 24-tej, o której miał nastąpić start biegu Wybiegliśmy prawie punktualnie, początek bardzo powoli (wsłuchałem się w rady kolegi Rafała - giganta, który wraz z Kamilem Klichem niedawno tędy biegli w ramach GSB (Główny Szlak Beskidzki - 500km)) Po wybiegnięciu z Krynicy rozpoczęło się to czego najbardziej się obawiałem - tak bardzo rozreklamowane przez ubiegłorocznych biegaczy błoto.
Wolny bieg plus szukanie w miarę suchych miejsc spowodowało, że na pierwszym PK (punkt kontrolny) byłem dość daleko 31 m-ce jednak się tym nie przejmowałem, zabawa jeszcze się nie zaczęła. Do tego punktu (22km) buty były całkowicie "utaplane" w błocie, jednak nie było żadnych rzeczek, jedynie strumyki, które można było suchą stopą przeskoczyć. To mi dawało nadzieję, że nie będzie tak źle, stopom, może z kilkoma drobnymi wyjątkami ujdzie na sucho.
Drugi odcinek do punktu Bartne pozbawił mnie tych złudzeń. 2 czy 3 rzeczki umoczyły stopy do kostek (ale choć buty były umyte ?), oprócz tego był to odcinek dość długi z ostrymi podejściami. Najbardziej jednak martwo mnie to, że przez całodzienną podróż na zawody prawie nic nie jadłem (13h w autokarach, 2h na przystankach) co poczułem już na 1PK, ale tam nie było nic do najedzenia się (tylko paluszki, orzeszki). Słabłem, głód harcował w moim organizmie na dobre. Nie oczekiwałem lepszego bufetu na 2PK, więc jak wielkie było moje zaskoczenie, gdy zobaczyłem pomidorową - wziąłem2 dokładki, choć wszamałbym więcej, ale się wstydziłem prosić.
Bieg do pierwszego przepaku (81km Chyrowa) bez przygód, do błota i wody się przyzwyczaiłem, to co się zmieniło to zacząłem biec z 1 kobietą, węgierką Anitą Szimandl, z którą de facto mijaliśmy się praktycznie od samego początku biegu. Po prostu wypadało w końcu zagadać.
W Chyrowej korzystając z kolei z rady Roberta nie siedzieliśmy zbyt długo, a nawet więcej - nie wchodziliśmy do środka, przepak zajął ok.8min. Polecieliśmy do Iwonicza (102km), tam na punkcie rządził wspomniany przed chwilą Robert ze swoją grupą Ultramaratonu Podkarpackiego. Świadomość, że za kilkanaście kilometrów spotka się kogoś znajomego podnosi mocno morale. Na punkcie szybko uzupełniliśmy płyny, wciśnięta na siłę kanapka od Roberta (dzięki) i dalej w drogę.
Czułem się wyśmienicie, była moc i chęć do biegu. Zostało tylko 48km. Jednak od 45km Anita zaczęła mocno słabnąć, na tyle, że raz po zaliczeniu "gleby" musiałem jej naciągać obie stopy (skurcze) i postawić do pionu. Anita widząc moją dyspozycję kazała biec mi dalej samemu, ale zdecydowałem, że biegniemy razem, w razie czego będę mógł jej pomóc. Podstawowy plan na złamanie 22h był niezagrożony, a moje miejsce na tyle odległe, że wyprzedzenie 4-5 zawodników znaczenia nie miało. Ok 25km od mety Anita przestała podbiegać nawet na małych wzniesieniach, ale parliśmy do przodu jak dziki hmm no może jak ślimaki, wydzierając trasie kolejne metry.
W pewnym momencie w lesie ok. 200 m przed nami zauważyliśmy odbicie naszych latarek w parze oczu nierozpoznanego przez nas zwierzęcia, wyglądającego jak wilk. Anita dość "głośno" się przestraszyła, wziąłem dla pewności kawał kija i powoli zbliżaliśmy się do rozwiązania zagadki. Na nasze szczęście było to duży zagubiony w lesie pies. Pocisnęliśmy dalej (hahaha jak ja lubię takie słowa wypowiedziane po kilkudziesięciu kaemach)
Końcówka to była wielka walka Anity, abym nie spadł o kolejne 3 miejsca, sama była niezagrożona na 1 pozycji. W samej końcówce biegu 2 zawodników było na tyle blisko, że sama zdecydowała się podbiegać nawet pod lekkie asfaltowe wzniesienie. Udało się, już tylko wbieg na metę z uniesionymi rękami i Anita pierwsza, ja 17-sty w open z czasem 21:38:00
Czy mogło być szybciej, lepiej???
Pewnie tak, jak pisałem miałem dużo sił na 48km przed metą, ale z dużo większą radością będę wspominać ten bieg, przez to że komuś troszkę pomogłem, jednocześnie biegnąc w miłym, sympatycznym towarzystwie, niż gdybym zajął trochę lepsze miejsce. Zawody ukończone bezkontuzyjnie, z bananem na ryjku, moimi ulubionymi bólami czwórek, a dziś 2 dni po biegu też bólem łydek ?

Odrodzę się mocniejszy!!!

2015-10-28 13:52:00 | Mafia Team

facebook sledzik gg

Zobacz nasze galerie
Kolejne starty Mafii
więcej

Komentarzy: 0 dodaj

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Bądz pierwszy, wyraź swoją opinię!