Zauważyliśmy, że używasz AdBlocka, prosimy o jego wyłączenie dla Portalu Lubliniec.Info.
Wtyczka nie wyświetla poprawie strony blokując m.in. zdjęcia.
Dzięki reklamom oglądasz ten serwis za darmo.


Pogoda:  10 °C, 13 km/h , więcej
Złota myśl dnia:
"Mądrości należy oczekiwać od tego, kto wydaje rozkazy, a nie od tego kto je wykonuje." [ Ignacy Loyola]

„Ale ja kocham swoją pracę- kocham, to co robię”- wywiad z Adamem Richterem

„Ale ja kocham swoją pracę- kocham, to co robię”- wywiad z Adamem Richterem

W dzisiejszym wywiadzie przedstawiam nauczyciela, współtwórcę i trenera sekcji koszykarskiej lublinieckiej Akademii Sportowej oraz zawodnika Oleskiego Klubu Sportowego, Pana Adama Richtera.

Katarzyna Bukalska: W jaki sposób koszykówka pojawiła się w Pana życiu?

Adam Richter: Koszykówka pojawiła się w moim życiu w piątej klasie szkoły podstawowej. Wcześniej próbowałem swoich sił w piłce nożnej, w klubie Sparta Lubliniec, jednak po jakimś czasie zrozumiałem, że to jednak nie jest to. Szukałem swojego miejsca i pojawiła się właśnie koszykówka. Akurat trafiłem na moment, kiedy była ona bardzo popularna, trwała era Michaela Jordana. To on pociągnął za sobą wiele dzieciaków, a jednym z nich byłem ja. Od tego momentu piłka była ze mną przez cały czas, każdego dnia, nie ważne jaka była pora roku. Bardzo ubolewam, że w tym czasie nie powstał w Lublińcu żaden klub. Wielu moich równieśników było niesamowicie utalentowanych, a nikt nie wykorzystał ich potencjału. Dzisiaj koszykówka to moja praca, pasja i miłość - wiele razy się na nią obraziłem, ale mimo to została ze mną aż do teraz. Oczywiście inne sporty, na przykład snowboarding również wchodzą w rachubę.

KB.: Kto jest dla Pana największym sportowym autorytetem?

AR.: Wzorami są dla mnie wszyscy zawodnicy, którym ciężko było się wybić. Przykładowo Michaelowi Jordanowi, który dziś jest autorytetem dla prawie każdego koszykarza, nie wróżono na początku wielkiej kariery. A on pokazał, że można coś osiągnąć pomimo tego, że ktoś cię kiedyś przekreślił.

KB: A jak wygląda sytuacja polskiej koszykówki na arenie międzynarodowej?

AR.: Myślę, że już trochę lepiej. Szczególnie na ostatnich Mistrzostwach Europy widać było ogromny postep, byliśmy w stanie rywalizować z najlepszymi. Może nie jest jeszcze do końca tak, jak być powinno, ale widać znaczny postęp.

KB.: Czy młodemu, zdolnemu zawodnikowi z Polski ciężko jest odnieść międzynarodowy sukces?

AR.: Chłopak z Lublińca, Przemek Parkitny swoją cieżką pracą pokazał, że jest to możliwe. Jednak trzeba powiedzieć sobie jasno- jest możliwe, ale jednoczeńsnie bardzo trudne do zrealizowania, wymaga wielu wyrzeczeń. Wszystko opiera się na talencie, indywidualnych predyspozycjach. W Lublińcu jest wielu młodych, zdolnych zawodników nie tylko w koszykówce, ale również w innych dyscyplinach. Jednak żeby mogli się oni prawidłowo rozwijać, muszą mieć ku temu stworzone odpowiednie warunki- bardzo dużą objętość treningową, wiele rozgrywanych meczy. Muszą mieć gdzie ćwiczyć i popełniać błędy. A za tym wszystkim idą ogromne pieniądze.

KB.: Od wielu lat pracuje Pan jako nauczyciel wychowania fizycznego w szkole podstawowej. Jak ocenia Pan podejście dzieci do sportu?

AR.: Muszę przyznać, że W-F w dalszym ciągu jest dla dzieci atrakcyjną lekcją i z tego się cieszę. Jednak patrząc z perspektywy czasów, kiedy ja chodziłem do szkoły, to jednak ich ogólna sprawność fizyczna maleje. Jest to spowodowane dzisiejszymi warunkami- media, komputery itp. Młodzież ma wiele alternatywnych mośliwości spędzania wolnego czasu. Sport wymaga wysiłku, a dzieciaki często wybierają wygodę. I to rzutuje na ich kondycję fizyczną.

KB.: Jest Pan współtwórcą i trenerem sekcji koszykarskiej lublinieckiej Akademii Sportowej. Jak doszło do jej powstania?

AR.: Głównym inicjatorem był Pan śp. Edmund Gruca. Człowiek z pasją, który pewnego dnia zaprosił mnie do siebie na rozmowę i zapytał, czy gdyby była taka możliwość, to zechciałbym przy stowarzyszeniu Akademia Sportowa założyć sekcję koszykarską. Byłem bardzo szczęśliwy, że ktoś się tym tematem zainteresował. No i z tego wszystkiego narodził się klub, który ma już dzisiaj 8 lat, w którym trenują trzy grupy zawodników.

KB.: Jak wiadomo, osoba szkoleniowca ma ogromne znaczenie w kształtowaniu nie tylko techniki, ale również ducha każdego sportowca. Jakie zasady stara się Pan wpoić swoim podopiecznym?

AR.: Sport to przede wszystkim wola walki. To cecha, która przydaje się w życiu każdemu. Osoby, które potrafią walczyć, w pewnym momencie zostaną docenione. A koszykówka to z kolei charakter, nie tylko technika. Nieraz trzeba poświęcić swoje zdrowie, siły, dać z siebie 100%. Trenerzy zawsze mi powtarzali, że osoba, która poradzi sobie w koszykówce, poradzi sobie również w życiu. Nieraz trzeba pogodzić się z przegraną i wyciągnąć z niej wnioski.

KB.: Czy Pana zdaniem dobrym trenerem może być jedynie osoba będąca czynnym zawodnikiem lub mająca za sobą karierę sportową na wysokim poziomie?

AR.: Nie, wielu sławnych trenerów, przynajmniej w koszykówce, nie miało w dzieciństwie, młodości, czy jako senior żadnych możliwości rozwoju- nie grali, nie brali udziału w żadnych rozgrywkach. Po prostu byli fanatykami tego sportu, ale nie uprawiali go czynnie. Nierzadko bywa tak, że ci, którzy byli świetnymi zawodnikami, są słabymi trenerami. Trener musi umieć przekazać wiedzę, dotrzeć do swojego wychowanka, przekonać go, że to co robi jest potrzebne i że wkrótce będzie z tego jakiś efekt. W skrócie można powiedzieć, że bycie trenerem polega na tym żeby uczyć, a bycie zawodnikiem na tym, żeby grać. To jest cały klucz.

KB.: Trener powinien utrzymywać dystans pomiedzy sobą a swoimi podopiecznymi, czy istnieje możliwości zejścia na bardziej koleżeńskie relacje?

AR.: Nie, nie może być tak, że w pewnym momencie stajemy się znajomymi, bo w końcu dojdzie do sytuacji, kiedy zawodnik powie, że on po prostu nie chce wykonać danego ćwiczenia. Dlaczego? No bo to go męczy. Musi istnieć pewien dystans, autorytet. Inaczej to się zawsze źle kończy- i dla trenera, i dla zawodnika, który w ten sposób po prostu przestaje się rozwijać.

KB.: Obecnie współpracuje Pan nie tylko z lublinieckim klubem HEF Basket, ale jest Pan również związany jako zawodnik i trener z Oleskim Klubem Sportowym. Jak udaje się Panu pogodzić ze sobą wszystkie te role i wynikające z nich obowiązki?

AR.: Powiem tak- nie jest to aż tak trudne, ale jednak wymaga pewnych poświęceń. Ale ja kocham swoją pracę- kocham to, co robię. Cieszy mnie każdy dzień w którym widzę, że ktoś nauczył się czegoś nowego- to mnie popycha do przodu. Gdyby nie sprawiało mi to przyjemności, nie umiałbym pracować w ten sposób.

Ciąg dalszy na następnej stronie

2015-10-14 20:50:58 | KB

facebook sledzik gg

Więcej: Sport * Akademia Sportowa Lubliniec * Lubliniec

Komentarzy: 2 dodaj

Adam
Gratulacje Panie Adamie ,życzymy dalszy sukcesów dużo zdrowia i sił do kolejnych działań. Pozdrawiamy Pana -Michał z rodziną :)
2017-03-04 07:53:19 | michał
Rysiu!! Tak trzymaj!!!! Zyczę dalszych sukcesów i pozdrawiam!!!
2016-01-01 12:40:59 | wychowanek "jedynki" rocznik 77
więcej