Zauważyliśmy, że używasz AdBlocka, prosimy o jego wyłączenie dla Portalu Lubliniec.Info.
Wtyczka nie wyświetla poprawie strony blokując m.in. zdjęcia.
Dzięki reklamom oglądasz ten serwis za darmo.


Pogoda:  18 °C, 7 km/h , więcej
Złota myśl dnia:
"Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono. " [Wisława Szymborska "Minuta ciszy po Ludwice Waszy"]

"Street Workout niesie za sobą pewną ideę"

8 marca 2015 roku w hali sportowej Szkoły Podstawowej numer jeden w Lublińcu miałam okazję być na pokazie grupy prezentującej Street Workout. Muszę przyznać, że pokaz wywarł na mnie duże wrażenie. Dzisiaj rozmawiam z przedstawicielami grupy"Street Workout Lubliniec"- panem Jarosławem Kopaczem oraz panem Grzegorzem Bartochą.

KB.:Czy moglibyście na początek wyjaśnić czytelnikom, czym tak naprawdę jest Street Workout?

Jaroslaw Kopacz „Kopen”: Street Workout to połączenie treningu kalistenicznego (z ciężarem własnego ciała) i gimnastycznego, przeniesione z sali gimnastycznej na świeże powietrze. Można do niego przypisać cały szereg elementów. Od prostych ćwiczeń, jak pompki, przysiady, przez ćwiczenia na przyrządach, jak podciąganie na drążku, pompki na poręczach, kołowroty, aż do figur gimnastycznych, jak stanie na rękach, czy wagi. Ze względu na brak sztywnych ram, jakie stosowane są w gimnastyce, Street Workout daje pełne pole do popisu, jeśli chodzi o wykorzystanie dostępnych przyrządów. Dzięki temu stale powstają kolejne figury i ruchy, nieznane dotąd w innych aktywnościach, co przekłada się na atrakcyjność i widowiskowość.

Grzegorz Bartocha „Bart”: Ćwiczenia siłowe są podstawa do rozpoczęcia treningu.

Kopen.: Tak jest. Głównie jest to trening z własną masą ciała przy wykorzystaniu drążka i poręczy, czyli to co jest u nas na Bulwarze.

 

 KB.: Skąd zainteresowanie właśnie tą dyscypliną sportu?

 Kopen.: W sumie wszystko wyszło de mnie. Zaczynałem od innej dyscypliny, którą był tzw. Parkour. Jest to poniekąd pokrewna dyscyplina. Ze Street Workout łączy ją głównie to, że również uprawia się ją w środowisku miejskim. Można powiedzieć, że Parkour polega głównie na bieganiu po mieście, skakaniu po różnych murkach, barierkach itd. Gdy po ponad 6 latach przygody z tą dyscypliną zakończyłem ten rozdział w swoim życiu, to zacząłem szukać dla siebie jakiegoś nowego zajęcia. Postanowiłem popracować trochę nad moją siłą i sylwetką. Zaczęło się od zwykłych treningów na drążku i pompek, co później pociągnęło za sobą również trening różnych elementów gimnastycznych np. stania na rękach itp. Z czasem natrafiłem na temat Street Workout, który mnie bardzo zainteresował. Zainspirowany różnymi filmikami zacząłem trenować sam, lecz z czasem postanowiłem rzucić ten temat na szerszą wodę. Zainteresowałem kolegów i tak powstała grupa Street Workout Lubliniec.

Bart: Do mnie kolega napisał, że Jarek wyszedł z taką inicjatywą. Pomyślałem sobie, że jak trening na drążkach, to mi to odpowiada. Umówiliśmy się kiedyś na Unii. Kopen pokazał nam podstawowe ćwiczenia, wytłumaczył, na czym to wszystko polega. Z dnia na dzień było nas coraz więcej.

Kopen.: Tak, nasza ekipa bardzo szybko ewaluowała, nagromadziło nam się prawie trzydzieści osób i pewnego dnia stwierdziliśmy, że te trzy biedne drążki na Unii już nam nie wystarczają. Postanowiliśmy powalczyć o obiekt, no i się udało. Zrobiliśmy akcję promocyjną, przedstawiliśmy miastu sprawę, miasto się zainteresowało. Postanowiło nas wesprzeć i wszystko doszło do skutku.

 

K.B.: Czy można wiedzieć, czym zajmujecie się na co dzień?

Bart: Ja osobiście pracuję oraz uczę się w liceum, ale jeśli chodzi o inne moje zainteresowania to oprócz Street Workout uprawiam jeszcze Parkour oraz Freeruning.

Kopen.: Ja pracuję, ale staram się tak ułożyć moje życie w taki sposób, by w dalszej przyszłości móc związać swoje żyie zawodowe ze Street Workout.

 

K.B.: Czy moglibyście opowiedzieć o działalności klubu Street Workout Lubliniec? Mam na myśli to, jak długo istnieje, ilu zrzesza członków itp.

Kopen: Istniejemy od 24 listopada 2012 roku. Pamiętam dokładną datę, bo to był pierwszy oficjalny trening naszej ekipy. Na chwilę obecną nasza grupa na facebooku liczy około 60 osób. Aktualnie można powiedzieć, że nasz team przechodzi małą rewolucję- od niedawna współpracujemy z Jednostką Wojskową Komandosów. Cieszymy się, że udało się nam zarazić naszą pasją chłopaków z JWK i teraz trenujemy wspólnie. Wcześniej pracowaliśmy z ludźmi w młodszym wieku, w przedziale wiekowym 18-25 lat, a teraz ten próg wiekowy poszedł w górę. Mamy bardzo dużo osób 30+.

 

K.B.: Jak wyglądają Wasze treningi? Mam na myśli miejsce, w którym się one odbywają, ich częstotliwość, rodzaj ćwiczeń.

Kopen: Jeżeli chodzi o miejsce ćwiczeń, to trenujemy w specjalnym „Street Workout Parku” na Bulwarze imienia Franciszka Grotowskiego. Ten sport jest stosunkowo młodą dyscypliną w Polsce- rozwija się tutaj dopiero od około 4 lat. Wcześniej w naszym kraju nie było obiektów specjalnie przystosowanych do uprawiania tej dyscypliny, nie wliczając w to jakiś pojedynczych drążków czy poręczy. Pierwszym takim placem do ćwiczeń zbudowanym z myślą o Street Workour był w sumie SW Park w Poznaniu, tyle że tamtejsza konstrukcja została wykonana z drewnianych pali osadzonych w ziemi i połączonych metalowymi drążkami. Obiekt jest bardzo fajnym miejscem do ćwiczeń i jest oddany do użytku publicznego, ale powstał z własnych funduszy i znajduje się na terenie prywatnego parku linowego. Nasz Street Workout Park jest takim pierwszym oficjalnym i w pełni profesjonalnym obiektem wybudowanym przez miasto. Po sukcesie naszej ekipy inne drużyny w Polsce poszły w nasze ślady i rozpoczęły starania o budowę takich miejsc w swoich miejscowościach. Ciężko w to uwierzyć ale w ciągu ostatnich 2 lat w naszym kraju wybudowano już takich miejsc około 45. Jesteśmy dumni, że byliśmy czymś w rodzaju zapalnika, który pociągnął to dalej. Co samych do treningów w zimie spotykaliśmy się na sali i trenowaliśmy cztery razy w tygodniu. W lecie ćwiczymy praktycznie codziennie. Staramy się przynajmniej 3-4 razy w tygodniu prowadzić treningi zorganizowane od deski, do deski- jest rozgrzewka, mamy plan, który realizujemy od początku do końca. W pozostałe dni każdy trenuje indywidualnie, dobiera sobie program, próbuje nowych elementów.

 

K.B.: Czy Waszym zdaniem Street Workout to dyscyplina dla każdego?

Bart.: Myślę, że tak. My jesteśmy tego dobrym przykładem. Ćwiczy u nas kilka dziewczyn, z czego jedna miała nawet drugie miejsce na Mistrzostwach Polski.

Kopen: Tak, generalnie mamy dość dobrą ekipę. Ja jestem dwukrotnym wicemistrzem Polski w Street Workout Freestyle z roku 2013 i 2014, koleżanka o której wspominał Bart czyli Anita Mańka uplasowała w ubiegłym roku również w tej samej pozycji w Rzeszowie, tyle że w kategorii damskiej. Kolega Bart miał 9 miejsce na ostatnich MP, więc mamy się czym pochwalić. A sport jest zdecydowanie dla każdego- często przychodzą do nas osoby, które nie miały dotychczas praktycznie żadnego kontaktu ze sportem, nie umiały podciągnąć się na drążku chociaż dwa razy, a teraz trenują z nami i szybko progresują.

Bart: W sytuacji, kiedy ktoś czegoś nie umie, to wtedy pomagamy, tłumaczymy i pracujemy z tą osobą.

Kopen: Nie jest tak, że gdy ktoś czegoś nie umie, to od razu go skreślamy. Jesteśmy tak jakby jedną rodziną. Wiadomo, są zawody, jest rywalizacja, ale cały czas wzajemnie się dopingujemy i wspieramy.

 

K.B.: Ile czasu zajmuje przeciętnie wysportowanemu człowiekowi, przy założeniu, że trenuje regularnie, dojście do poziomu prezentowanego przez najlepszych z Was?

Kopen: Raczej ciężko powiedzieć. Myślę, że dużą rolę odgrywają tu indywidualne predyspozycje. Jedni mają większe, inni mają mniejsze, nie ma jakiś norm czasowych, według których można by określić, że za tyle i tyle zdobędziesz mistrzostwo Polski czy świata. To zależy od osoby. Ja myślę, że jeśli ktoś ćwiczy regularnie, tak około roku, to ma się już czym pochwalić.

Bart: Wydaje mi się, że to też zależy od pewnego rodzaju hartu ducha, zaparcia się - idę na trening, ćwiczę pomimo, że cieknie ze mnie pot i ręce mnie bolą. Tylko w taki sposób można coś osiągnąć.

Kopen: Mamy kilka takich ludzi, którzy długo trenują, ale nie przykładają się do tego, więc nie progresują tak szybko jak niektóre osoby, które pracują na przykład tylko trzy miesiące, a na treningach dają z siebie wszystko i wkładają w to całe serce. Wiadomo, że ktoś taki szybciej osiągnie sukces niż osoba, która zamiast ćwiczyć, przychodzi sobie pogadać.

 

K.B.: Jak przedstawia się obecna sytuacja street workout'u w Polsce? Czy organizowane są jakieś zawody, czy popularność tego sportu wzrasta?

Kopen: Tak, i to ogromnie, pewne źródła nawet podają, że na przestrzeni ostatnich trzech lat popularność tego sportu na świecie wzrosła o 600%. W Polsce jeszcze dwa lata temu nie było żadnego profesjonalnego placu do ćwiczeń, teraz mamy ich około 45. Ekip też kiedyś było mało, my jesteśmy jedną z pierwszych w naszym kraju.

Bart: Zaliczamy się też chyba do pierwszej dziesiątki jeśli chodzi o liczebność.

Kopen: Teraz tak.

Bart: Poza tym, co zawody spotykamy jakąś ekipę z nowym logiem, z nowego miasta.

Kopen.: Zawody też są organizowane coraz częściej, jedne mniejsze, drugie większe, jedne bardziej na skalę ogólnopolską, inne bardziej na skalę lokalną. Poszczególne konkursy są rozgrywane najczęściej z podziałem na kategorię dziecięcą i seniorską oraz na mężczyzn i kobiety. My jesteśmy organizatorami jednych z największych zawodów naszym kraju, myślę że to numer dwa zaraz po Mistrzostwach Polski. Już 9 maja odbędzie się nasz „Break the Bar”. W poprzednim roku przyjechało do nas podad 200 osób praktycznie z całego kraju.

Bart: Nawet z Trójmiasta.

Kopen: Tak, już ruszyliśmy z marketingiem tej imprezy, jest ona mocno promowana na Facebooku. Z sygnałów, które do mnie docierają wynika, że w tym roku może do nas przyjechać nawet ponad 300 osób. Z pewnością będziemy mieli komplet zawodników i szykuje się naprawdę kapitalna impreza. Będziemy się starali wypromować ją również w samym Lublińcu. To będą zawody typu Freestyle, czyli najbardziej widowiskowa konkurencja dla publiki, jesteśmy pewni, że będzie show które zrobi wrażenie na każdym. Oprócz zawodów freestylowych w Street Workout rywalizuje się również w odrębnych konkurencjach na tle wytrzymałościowo – siłowym. W marcu np. byliśmy w Poznaniu na tego typu zawodach. Zawodnicy rywalizowali ze sobą w czterech głównych konkurencjach. Pierwszą z nich były tzw. muscle-up, czyli siłowe wejścia na drążek na ilość, druga dyscyplina to podciąganie na drążku z podczepionym ciężarem 20 kg, trzecia to pompki na poręczach (dipy) a czwarta to zwykłe pompki na ziemi. Jedziemy się pokazać i powalczyć. Może nie będzie większych sukcesów, ale dobra zabawa na pewno. Staramy się jeździć na wszystkie większe zawody w kraju, klimat takich zlotów uzależnia.

Bart: Tak, wszyscy chcą sie spotkać, porozmawiać z ludźmi, których się długo nie widziało.

Kopen: Fajne jest to, że Street Workout niesie za sobą pewną ideę, można powiedzieć, że nawet styl życia. Większość ludzi, którzy w tym siedzą stroni od używek, nie pije alkoholu, nie pali. Staramy się też trzymać dietę. Robimy zloty, na które przyjeżdża około dwieście osób i gdyby ktoś znalazł tam puszkę po choćby jednym piwie, to to byłby cud. Trudno uwierzyć, że o północy wszyscy, zamiast imprezować, robią na przykład pompki. Świetne jest to, że ci ludzie potrafią bawić się bez alkoholu.

 

K.B.: Obecnie w naszym kraju można zaobserwować niepokojącą tendencję - coraz więcej młodych ludzi nie chce uprawiać sportu, wielu rodziców decyduje się nawet na zwolnienie swoich dzieci z zajęć WF-u w szkole. Jak myślicie, z czego to wynika?

Kopen: Tak, ma pani rację, to jest straszne.

Bart: Moim zdaniem wynika to z dzisiejszego trybu życia .Człowiekowi się po prostu nie chce, siedzi cały dzień przed komputerem, wychodzi tylko na jakieś imprezy...

Kopen: Ja myślę, że większość dzieciaków woli siedzieć przed komputerami niż spędzać swój wolny czas w aktywny sposób. Teraz istnieją również telefony, tablety, mnóstwo innych możliwości. Ale to też zależy od tego, w jakiej rodzinie się dziecko wychowuje. Kiedy trenujemy z żołnierzami, to bardzo często kilku z nich przyprowadza swoje dzieciaki na treningi. Są to dzieci w wieku 7-8 lat i po nich widać, że naprawdę chcą coś robić. Myślę więc, że rodzina plus znajomi, którymi dziecko się otacza mają ogromny wpływ na jego życie.

 

K.B.: Najważniejszą imprezą w naszym kraju są Mistrzostwa Polski? Jak to wygląda na świecie?

Kopen: W tym roku odbędą się już trzecie MP. W 2013 roku odbyły się we Wrocławiu, w 2014 w Rzeszowie, a w tym roku organizowane są w Biłgoraju. Ja mam zaszczyt być jak gdyby w zarządzie Street Workout Poland. Należę do grona ludzi, którzy pomagają rozwijać tą dyscyplinę w naszym kraju. W 2013 i 2014 na mistrzostwach byłem drugi. Zobaczymy co przyniesie ten rok.

Bart: Trzeba zacząć ćwiczyć (śmiech).

Kopen: Na świecie wygląda to trochę inaczej, ten sport, podobnie jak boks, ma wiele federacji. Są federacje bardziej i mniej prestiżowe. W sumie to każdy może założyć sobie własną i być w niej jej mistrzem świata. Chyba największą i najbardziej znaną jest prawdopodobnie World Street Workout and Calisthenics Federation (WSWCF) lecz w mojej i większości osób opinii najbardziej prestiżową jest zdecydowanie Street Workout Pro założona przez ikonę tego sportu Denisa Minina z Ukrainy. W zeszłym roku organizowane przez nią MŚ odbyły się w Kazachstanie.

 

K.B.: Jakie plany ma grupa na najbliższy okres ? Gdzie i kiedy można Was zobaczyć?

Bart: Na pewno na naszych zawodach w maju.

 

K.B.: Czy są one otwarte dla publiczności?

Kopen: Jasne, każdy może przyjść, jeśli się dopcha (śmiech).

Bart: W tamtym roku, pomimo złej pogody przyszło wiele osób.

Kopen : W zeszłym roku zawody odbyły się 5 kwietnia. W tym roku chcemy zorganizować je w terminie późniejszym, aby dopisała nam pogoda. Dotychczas mieliśmy pod tym względem pecha, ale i tak zawsze dopisywała publiczność i zawodnicy również.

Bart: Tutaj trzeba też wspomnieć, że to chyba nasz park tworzy tak świetną atmosferę, że każdy chce do nas wracać.

Kopen: Tak, w wakacje przyjeżdżają do nas ludzie praktycznie z całej Polski i często gościmy w weekendy różne ekipy. My też bardzo często gdzieś jeździmy, zawsze się z nas się śmieją, że „znowu Lubliniec przyjedzie z 15-osobową ekipą”. Fajne jest to, że są w naszej grupie ludzie z różnych środowisk. Przyjaźnimy się również poza treningami.

Bart: Dokładnie, taka jedna, duża rodzina.

 

K.B. Bardzo dziękuję za wywiad. Życzę samych sukcesów, zero kontuzji i równie miłej jak dotychczas atmosfery w grupie. 

2015-04-04 11:02:02 | KB

facebook sledzik gg

Zobacz nasze galerie
Street Workout
więcej

Więcej: Sport * Lubliniec * workout

Komentarzy: 5 dodaj

cebulaki
głupie cebulaki się czepiają jak zwykle.. choćby wygrali 20 milionów to się bedą czepiać że banknoty pogięte.. kurde co za narut..
2015-04-09 08:23:16 | Paul
co za różnica
Co za różnica jak jest napisane, masz problem ze zrozumieniem?
2015-04-08 15:37:17 | zdf
Polszczyzna
"Street Workout niesie za sobą pewną ideę". "Niesie za sobą?" Co z tym j. polskim?
2015-04-07 21:08:28 | Franek
"ewaluowała"
No, ale to trzeba mieć w głowie, a nie w bicepsach.
2015-04-07 12:36:35 | Pani od polskiego
Kopaczem
Pani "dziennikarko" - z Jarosławem Kopaczem i Grzegorzem Bartochą. Chyba miałaś lekcje polskiego...
2015-04-04 15:33:34 | nemo
więcej