Zauważyliśmy, że używasz AdBlocka, prosimy o jego wyłączenie dla Portalu Lubliniec.Info.
Wtyczka nie wyświetla poprawie strony blokując m.in. zdjęcia.
Dzięki reklamom oglądasz ten serwis za darmo.


Pogoda:  9 °C, 15 km/h , więcej
Złota myśl dnia:
"Każdy człowiek ma prawo czasem zwątpić i porzucić swe dzieło, natomiast nie ma prawa o nim zapomnieć" [Paulo Coelho "Piąta Góra"]

"Stawiam na układy partnerskie, ale z zachowaniem autorytetu"- wywiad z Sonią Wachowską

W Lublińcu od 2006 roku działa Społeczne Towarzystwo Badmintona „Energia”, które zrzesza miłośników tego sportu. Przedstawiam trenerkę klubu panią Sonię Wachowską...

Katarzyna Bukalska: Wiem, że w codziennym życiu zajmuje się Pani nie tylko sportem ale również muzyką. Myślę, że dla wielu osób to połączenie może wydawać się dość nietypowe. Która z tych pasji przeważa w Pani życiu?

Sonia Wachowska: Myślę, że nie da się powiedzieć, która przeważa. Poza tym łączenie muzyki ze sportem wcale nie jest takie rzadkie, jest między nimi wiele podobieństw. Wbrew pozorom wielu muzyków ma coś wspólnego ze sportem, odwrotnie raczej nie (śmiech). Ze sportem mam do czynienia od liceum, muzycznego zresztą i od tego momentu te dwie pasje ciągną mi się przez życie. Wiadomo, muzyka jest moją pracą na co dzień, ale nie przyznałabym pierwszeństwa żadnej z tych dwóch dziedzin.

KB.: Trener jest niezwykle ważną postacią w życiu młodego zawodnika. Jaki według Pani powinien on być? Jakie zasady powinien wpajać swoim podopiecznym?

SW.: Mam do czynienia z różnymi zawodnikami, w różnym wieku, od pięciolenich dzieciaczków, do liceum, więc rozpiętość jest bardzo duża i w związku z tym metody też są inne. Staram się być trenerem wymagającym, ale równocześnie absolutnie nie robić dużego dystansu pomiędzy zawodnikami a mną. Stawiam raczej na układy partnerskie, ale z zachowaniem autorytetu. W sumie uważam, że trener do każdego zawodnika powinien podchodzić indywidualnie. Najlepiej byłoby, gdyby był totalnym omnibusem: całą psychologię, znajomość reakcji zawodników miał w jednym paluszku, bo inna sytuacja jest podczas treningów na co dzień, a inna podczas turniejów, meczy, stresu. Na przykład kiedy się gra o podium na Mistrzostwach Polski- trzeci set, 20:20, no i lotka od której wszystko zależy- albo bedzie medal albo nie będzie medalu. Czasami trener przeżywa to dwa mocniej niż zawodnik na boisku. A jak w dodatku tym zawodnikem jest osobisty syn, to nawet trzy razy mocniej (śmiech). Oprócz tego trener cały czas powinien się uczyć- to nie jest tak, że po iluś latach trenowania można powiedzieć: ja to się na wszystkim znam, poradzę sobie w każdej sytuacji. Tak nie jest.

KB.: Co jest najtrudniejsze w pracy szkoleniowca?

SW.: Po kilku latach trenowania mogę powiedzieć, że najtrudniejsze w tej pracy jest utrzymanie- zarówno ze strony zawodnika jak i trenera, takiej niesamowitej świeżości i pasji, uniknięcie znudzenia codzienną pracą. Wiadomo, że badminton, jak wszystkie inne sporty, posiada pewien kanon ćwiczeń, które zawodnik musi na każdym treningu przerobić. Można je uatrakcyjnić, zmienić, ale nie da się ich ominąć. Każdy ma tą świadomość, że niektóre elementy po prostu trzeba ćwiczyć. Dużym wyzwaniem jest to, żeby ciągle wymyślać je na nowo, jak gdyby inaczej je opakowywać. Każdy dzień, każde zawody, każde następne pół godziny na treningu to musi być niby wciąż to samo, ale jednak podane w innej, atrakcyjnej formie.

KB.: Wiele osób sądzi, że aby być dobrym trenerem trzeba mieć za sobą karierę zawodniczą na wysokim poziomie. Jakie jest Pani zdanie na ten temat?

SW.: Moim zdaniem, nie. W tym miejscu posłużę się przykładem z muzyki: zwycięzca konkursu chopinowskiego niekoniecznie musi być potem świetnym pedagogiem. Moje uczennice zdobywają medale Mistrzostw Polski, a ja kiedyś grałam w badmintona wyłącznie amatorsko. W tym czasie, w Lublińcu nie było klubu, który prowadziłby zajęcia typowo sportowe. Wprawdzie miałam propozycję trenowania w Katowicach, ale tak mi się życie potoczyło, że nie zdecydowałam się na to. Wydaje mi się, że ktoś, kto trenował, ale nigdy nie przeskoczył na poziom mistrzowski, zna wszystkie problemy i trudności, które trzeba pokonać, aby piąć się coraz wyżej. Oczywiście, istnieją wybitni sportowcy, którzy większość umiejętności mają danych od Boga. Jednak zdarzają się oni bardzo rzadko. Dla większości zawodników sport to rzemiosło, praca, którą trzeba wykonać, żeby dojść do sukcesu.

KB.:Jakie cechy powinien posiadać zawodnik, aby marzyć wielkich wygranych?

SW.: To jest cały komplet cech. Badminton jest sportem, w którym szybko następuje weryfikacja umiejętności i zderzenie się na boisku z porażką. Poza tym jest to sport indywidualny- zawodnik wychodzi na boisko i tylko on jest odpowiedzialny za to, co wytrenował . Nie jest tak, jak w piłce nożnej, że można mieć poczucie zwycięstwa, bo moja drużyna zwyciężyła, ale już nie mieć poczucia porażki, bo przecież to nie ja przegrałem, tylko drużyna przegrała. W związku z tym powinien być on osobą o silnej osobowości, odporną psychicznie, potrafiącą poradzić sobie z przegranymi, które powinny motywować go do większego wysiłku. Zawodnicy słabi psychicznie, tzw. treningowi, świetnie sobie radzą na treningach, ale kiedy przychodzi moment sprawdzenia swoich umiejętności podczas meczu, to nagle nie potrafią w pełni ich wykorzystać. Natomiast istnieją także zawodnicy turniejowi, którzy najbardziej błyszczą wtedy, kiedy grają na głównym boisku, przy pełnych trybunach. I oni w decydujących momentach, na przykład podczas walki o medal potrafią wytrzymać presję i wygrać, nawet jeśli są nieco gorsi technicznie od przeciwnika. Oprócz tego istnieje cały szereg niezbędnych cech motorycznych, takich jak szybkosć czy świetna kordynacja.


KB.: W jakim wieku najlepiej jest rozpocząć przygodę ze sportem?

SW.: Myślę, że 5-6 lat to już jest dobry wiek do rozpoczęcia swojej przygody ze sportem, ale w formie bardziej zabawowej, żeby absolutnie dziecka nie zrazić od razu. Trzeba tak prowadzić treningi, żeby dzieci traktowały to jako świetną zabawę i nie zauważały, że przy tym bardzo ciężko trenują. Najmłodsza dziewczynka, którą uczyłam, miała 3,5 roku i było to podczas wakacyjnych zajęć „Zagraj ze mną Mamo, Tato”.

2015-02-25 19:13:09 | KB

facebook sledzik gg

Więcej: Sport * Lubliniec * powiat lubliniecki * STB ENERGIA * badminton

Komentarzy: 11 dodaj

CWANIAK NA CWANIAKU JEZDZI
TAKA PRAWDA
2015-07-15 18:36:15 | darek
Pod swoimi wypowiedziami podpisuję się swoim imieniem i nazwiskiem panie Marku, a za inne komentarze nie biorę odpowiedzialności.
2015-03-05 21:26:07 | Sonia Wachowska
S.W.
Pani Soniu, nie "atakuje" nikogo, zanim to napisałem ( bo jestem Markiem, a nie tak jak w poniższym poście anonimem Markiem) podsunąłem pomysł, a nie krytykę, że Pani bierze za zajęcia pieniądze!!! a zanim napisałem, zastanowiłem się 20 razy, nie ma w poniższym moim poście nic takiego co mogłoby Panią aż tak bardzo skłonić 2 razy do tak obszernych wypowiedzi I TŁUMACZEŃ! myślę, że fajny sponsoring oddać swoje fundusze wtedy nie będziecie się musieli już martwić czy Badminton upadnie, Pozdrawiam, życzę dalszych sukcesów.
2015-03-05 10:35:15 | Marek
czuję się wywołana do tablicy...
Panie Marku ... w organizacjach pozarządowych instruktor jest zatrudnionym pracownikiem, który owszem , dostaje wynagrodzenie, ale tylko i wyłącznie za treningi. A treningi to tak naprawdę, w moim przypadku, 1/3 pracy,którą realnie wykonuję. 2/3 czasu, który poświęcam na badmintona, jest całkowicie charytatywna :) Sukcesy sportowe , które odnoszą zawodnicy STB Energii Lubliniec generują nie tylko "zaszczyty" , ale i koszty. Dlatego, aby dać szansę rozwoju zawodnikom ( już Mistrzom Polski w swoich kategoriach wiekowych i zawodnikom kadry narodowej), szukamy sponsorów, staramy się zaistnieć w świadomości lublinieckiego środowiska, reklamujemy swoją działalność i sukcesy sportowe w lublinieckich mediach. Lubliniec ma szansę wychować olimpijczyka, nie chcemy jej zmarnować... Widzę w panu olbrzymi potencjał na charytatywnego działacza. Zachęcam , aby w dziedzinie, którą się pan pasjonuje, zacząć działać !!! Może nawet, zgodnie z pana przekonaniem , w 100% charytatywnie. I tym samym stworzyć, jakieś grupie młodzieży, szansę na rozwój, na sukcesy, na zwycięstwa, na rozbudzenie w nich pasji ... Po pięciu latach takiej działalności, dzień w dzień, czy sobota, czy niedziela, czy jest się chorym, czy zmęczonym, czy właśnie kolejna uroczystość rodzinna przebiega bez pana udziału, kiedy przez kolejne dwa miesiące nie ma pan ani jednego wolnego dnia, serdecznie zapraszam do dyskusji na temat pasji , charytatywnej działalności, rozwoju zawodników i pobierania pensji instruktora.
2015-03-04 12:57:26 | Sonia Wachowska , instruktor STB Energii Lubliniec
Odpowiedz dla Pana MARKA
Ta wypowiedz kieruje do osoby ktora wypowiedziala sie pod pseudonimem 'Marek' . Chcialem zapytac dlaczego Pan nie pracuje za darmo ???? Czy uwaza Pan , ze ktos powinien poswiecac zdecydowana wiekszosc swojego zycia oraz mnostwo ciezkiej pracy i weekendow spedzonych poza domem za darmo ??? Uwazam ze pieniadze , ktore zarabiaja trenerzy badmintona w Lublincu jak i w innych miastach to sa 'grosze' i wlasciwie mozna powiedziec ze robia to za darmo. Poniewaz nikt nie liczy godzin, ktore spedzaja na zawodach, wyjazdach, szkoleniach, zgrupowaniach oraz na przygotowywaniu treningow oraz setkach telefonow ktore trzeba wykonac z kazdym zblizajacym sie turniejem, a one sa wlasciwie co 2 tygodnie, a czasami czesciej. Zanim kolejny raz napisze Pan jakis irracjonalny komentarz prosze sie zastanowic 10 razy.... Funduszy , a co za tym idzie takze sponsorow w badmintonie brakuje i nalezy ich szukac aby zapewnic zawodnikom i tenerom warunki chociaz w minimalnym stopniu podobne do tych , ktore maja w Naszym kraju pilkarze czy inne dyscypliny. Pieniedzy brakuje zarowno na prace trenerow jak i warunki dla zawodnikow i na te rzeczy nalezy je pozyskac w jakikolwiek mozliwy sposob. Najlepszym sposobem jest promocja Badmintona za pomoca 'mediow' czyli np wywiadu, ale niestety jak sie czyta komentarze takich ludzi jak 'Marek' to rece opadaja i mozna sie zalamac. Potrzebna jest pomoc z kazdej strony i wsparcie wielu ludzi, a takze mnostwo ciezkiej pracy, ale na pewno nie bezmyslne komentarze pisane zazwyczaj przez zakompleksionych ludzi , ktorzy nic w zyciu nie osiagneli i najmadrzejsi sa przed ekranem swojego komputera bo wtedy czuja sie 'odwazni'. Pozdrawiam Pania Pani Soniu, wykonuje Pani kawal swietnej pracy , a sukcesy jak widac sa co roku takze czapki z glow i zycze dalszych sukcesow. pozdrawiam
2015-03-04 11:56:49 | GAL ANONIM
HMM?
Myślałem, że trenerzy z badmintona w Lublińcu trenują za darmo?! Jestem częstym czytelnikiem lubliniec info i od jakiegoś czasu czyta się wypowiedzi P. Wachowskiej o braku funduszy aby najlepsi zawodnicy mogli się rozwijać...tak sobie teraz podliczyłem.........................biorąc pod uwagę codzienne treningi po 2 godziny od pon-pt mamy 50złotych, idąc dalej na tydzień 250, na miesiąc 1000zł, przez 10 miesięcy to już fajna kwota 10tys. = 1 trener hmmmm może warto Pani Soniu trenować z pasją tak jak Pani pisze, a kwotę zarobków przeznaczyć na wychowanków:)
2015-03-03 17:26:13 | Marek
kokosów nie ma
25 zł brutto za godzinę zegarową
2015-03-02 22:56:32 | instruktorzy opłacani w ramach realizacji zadania publicznego
zapytanie?
Jestem trenerem badmintona i interesują mnie zarobki w Lublińcu trenerów tejże dyscypliny (chciałem porównać z naszym miastem)? czy zna ktoś może odpowiedź? pozdrawiam, i gratuluje wychowanków Pani Soniu:)
2015-02-27 21:11:35 | trener
?
ciekawe czy badminton pójdzie w ślady victorii?
2015-02-27 09:26:01 | zawodnik
S.W.
Kampania szukania sponsorów ciąg dalszy!!!
2015-02-26 20:30:03 | mieszkaniec Lublińca
Polityk?
Pytanie: "Czy badminton ma szansę stać się w Polsce sportem równie popularny jak na przykład siatkówka lub piłka ręczna?" Odpowiedż: "SW.: Badminton niestety nie jest tenisem ziemnym, i tak ogromne pieniądze jak w tej dyscyplinie zupełnie nie wchodzą tu w grę."
2015-02-25 20:21:59 | kibuc
więcej