Zauważyliśmy, że używasz AdBlocka, prosimy o jego wyłączenie dla Portalu Lubliniec.Info.
Wtyczka nie wyświetla poprawie strony blokując m.in. zdjęcia.
Dzięki reklamom oglądasz ten serwis za darmo.


Pogoda:  9 °C, 8 km/h , więcej
Złota myśl dnia:
"Każdy człowiek ma prawo czasem zwątpić i porzucić swe dzieło, natomiast nie ma prawa o nim zapomnieć" [Paulo Coelho "Piąta Góra"]

„Drabinka do sukcesu ma wiele szczebli” -wywiad ze Zbigniewem Rosińskim

W dniach 16-17 sierpnia w Kokotku odbyła się dziesiąta już, jubileuszowa edycja Biegu Katorżnika. Z tej okazji przedstawiamy dyrektora zawodów, pana Zbigniewa Rosińskiego.  

Katarzyna Bukalska: Organizowany przez Wojskowy Klub Biegacza Meta bieg, co roku przyciąga coraz większą rzeszę miłośników ekstremalnych wrażeń, nie tylko z naszego kraju. W tym roku pojawili się uczestnicy między innymi z Niemiec, Holandii, Ukrainy, a nawet USA. Wszyscy podkreślają nienaganną organizację oraz wspaniałą atmosferę zawodów. Może Pan zdradzić przepis na tak udaną imprezę?

Zbigniew Rosiński: Drabinka do sukcesu ma wiele szczebli. Zacząć trzeba od pomysłu i odwagi na przeprowadzenie tego rodzaju zawodów. Nazwa też nie jest bez znaczenia, do tego dochodzą jeszcze niepoślednie trofea i pamiątki. Gdy już mamy tego rodzaju fundament, skupiamy wokół siebie ludzi równie „zakręconych” jak ten bieg. Ludzi, którym wysiłek organizacyjny sprawia frajdę i przynosi dużą satysfakcję. Jeśli ktoś w swoja pracę wkłada serce (czytaj: nie robi tego dla pieniędzy), to robi to najlepiej jak umie. Zawodnicy to widzą i czują, co w konsekwencji przekłada się na sukces organizacyjny i dobrą atmosferę zawodów. Chyba te rzeczy niemierzalne, takie jak właśnie aura imprezy mają największy wpływ na odczucia uczestników. A jeśli chodzi o te mierzalne to powiem, że zawody mamy rozpisane co do minuty na każdego człowieka.

KB.: Najlepsi katorżnicy w nagrodę otrzymali nietuzinkowy medal: podkowę zawieszoną na łańcuchu. Skąd ten pomysł?

ZR.: Zwykły medal zepsułby cały „katorżniczy pomysł”. Od początku wiedzieliśmy, że musi on być nietuzinkowy. Robiąc burzę mózgów, nie wprowadzaliśmy ograniczeń w pomysłach. Ktoś wymyślił podkowę, a do tego, zamiast wstążki- łańcuch. Podczas pierwszej edycji rzeczywiście była to podkowa końska (największa jaką udało nam się zdobyć). Pan Józef Terlecki zobaczył ją u Mirka Szraucnera w zakładzie fotograficznym i zaproponował, że zrobi nam większą. I rzeczywiście- zrobił trzykilogramowy odlew żeliwny. To był strzał w dziesiątkę- tak jak i pomysł z podartą koszulką i mottem „ Bieg Katorżnika katuje, upadla i miesza z błotem”. Elementy te są doskonale rozpoznawalne wśród miłośników biegania i nie tylko.

KB.: Według wielu zawodników Bieg Katorżnika jest jednym z najtrudniejszych biegów terenowych w Europie. Co odróżnia go od podobnych imprez tego typu?

ZR.: Trudność biegu to rzecz względna. My musimy znaleźć równowagę pomiedzy dużym wysiłkiem, a jeszcze mimo wszystko zabawą. Jak ktoś chce super wyzwań, niech biega na 1000 km. My chcemy, żeby nawet urzędnik, który na co dzień pracuje w klimatyzowanym pokoju miał szansę dotrzeć do mety. Oczywiście, osobom związanym z jednostkami specjalnymi czy – szerzej – służbami mundurowymi łatwiej pokonać trasę, bo z definicji są lepiej przygotowani psychofizycznie. Jednak każdy z nich znajdzie swoje miejsce w szyku Katorżnika. Jedyną różnicę stanowi czas, w jakim przyjdzie im go pokonać. Ale wracając do pytania- nasz bieg od innych odróżnia głównie to, że opiera się on na tym, co dała natura.

KB.: Głównym punktem zawodów była niezwykle emocjonująca. „Ucieczka Zakładników”. Czy mógłby Pan wyjaśnić czytelnikom, na czym dokładnie ona polegała?

ZR.: Ucieczka Zakładników skierowana jest do naprawdę silnych osobowości nie tylko fizycznie, ale w głównej mierze psychicznie. Wielogodzinne przebywanie w odosobnieniu i aplikowane wtedy szkolenie wzorowane jest ćwiczeniach SERE ( skrót od angielskich wyrazów: Survival - przetrwanie, Evasion - unikanie, Resistance - opór w razie uwięzienia, oraz Escape – ucieczka).

Drużyny są dwuosobowe. Rywalizacja Zakładników odbywa się w ramach specjalnego, dedykowanego rywalizacji drużynowej bloku „przygód” i zaczyna się porwaniem o godzinie 22. Pary zostają zakute razem w specjalne łańcuchy i całą trasę pokonują w ten sposób. Ostatnie z nich docierają na metę w południe następnego dnia.

2014-09-01 07:52:17 | K.B.

facebook sledzik gg

Więcej: Sport * Lubliniec * powiat lubliniecki * Bieg Katorżnika

Komentarzy: 6 dodaj

żałosne
Zgodzę się ze Pan Zbigniew do tego co osiągnął doszedł sam swoją ciężką pracą, nie mogę jednak przełknąć dlaczego po jego odejściu nowym prezesem jest jego syn Łukasz który z resztą do szkoły oficerskiej dostał się dzięki tatusiowi podobnie jak jego dziewczyna Karolina. W jakim kraju my żyjemy tylko protekcja, prywata i złodziejstwo. Nie znam młodszego prezesa mety od obecnego ale cóż Pan Zbigniew starszych synów nie miał.... Byłoby mi wstyd i czułbym się pusty jak wydmuszka na miejscu tych młodych, wszystko z góry dane a ludzie z predyspozycjami fizyczno-psychicznymi na szkołe oficerska przez takich synalków oficerów miejsca nie mają STARA KOMUNA! Pani Karolino do roboty nie zawsze wszystko będzie za darmo.
2015-01-07 18:10:48 | ambitny lecz bez szans w obecnej sytuacji protekcji
Panie Zbyszku po co Panu polityka lokalna ????? Jest Pan i tak fantastycznym człowiekiem.
2014-10-22 11:42:07 | Życzliwy
Bieg Katorżnika
Bralem udzial w II Katrożnika jako 59 - latek. To napiękniejsze przezycie i pamiętam do tej pory prawie każdy kawałek trasy...a podkowa na łańcuchu i okolicznościowy dyplom zdobi główna ścianę w naszym domku...i budzi zachwyt naszych gości i znajomych. Zbyszku tak trzymaj
2014-09-06 07:47:43 | Wiesław z Garkowo
dobra organizacja = czas
Skąd brać na to wszystko czas? pyta przedmówca - jakby czytał uważnie i ze zrozumieniem to by wiedział - kosztem braku wolnego czasu właśnie..
2014-09-03 21:38:39 | KRIS
wywiad.
Jak ten Pan, znajduje jeszcze czas na pracę zawodową w wojsku.
2014-09-03 09:59:36 | wyborca
...cóż, kampanię wyborczą do stołków samorządowych ogłaszam za otwartą!!!
2014-09-02 18:14:44 | azzzy
więcej