Zauważyliśmy, że używasz AdBlocka, prosimy o jego wyłączenie dla Portalu Lubliniec.Info.
Wtyczka nie wyświetla poprawie strony blokując m.in. zdjęcia.
Dzięki reklamom oglądasz ten serwis za darmo.


Pogoda:  16 °C, 14 km/h , więcej
Złota myśl dnia:
"Przyjaźń poznaje się po tym, że nic nie może jej zawieść, a prawdziwą miłość po tym, że nic nie może jej zniszczyć. " [Antoine de Saint-Exupery]

„Aby być jak Vettel, trzeba dużo trenować”- rozmowa z Michałem Janikiem oraz jego synem Piotrem.

Zapraszamy na wywiad z Panem Michałem Janikiem oraz jego sześcioletnim synem Piotrem - młodym kierowcą z wielkim talentem, zapałem do pracy oraz marzeniami.

Rozmowa z tatą młodego kierowcy:

To może zaczniemy od początku, czyli skąd wziął się pomysł na gokarty i kiedy Pana syn wsiadł do niego po raz pierwszy?

Pomysł na gokarty, jak większość rzeczy w życiu, wziął się przez przypadek podczas pewnej nudnej niedzieli. Postanowiliśmy się wybrać na tor halowy w Opolu. Chciałem pokazać chłopakom gokarty, tor, no i samą jazdę. Chyba nie sądziłem wówczas, że rozbudzi się w nim taka pasja. Piotr to dziecko żywe, ruchliwe, takie, któremu wszystko szybko się nudzi. No a tu się nie znudziło, a wręcz przeciwnie po "pierwszym razie" nie mówił o niczym innym.

Czy wyścigi od razu stały się pasją syna?

Tak, oczywiście. Kiedy Piotr po raz pierwszy miał wsiąść do karta pan instruktor tłumaczył i uprzedzał, że różnie takie "przygody" się kończą. Dzieci raczej mają słomiany zapał, zniechęca ich trudniejszy zakręt, uderzenie w bandę czy monotonność toru. Mówił również o tym, że w tym wieku najczęściej swoje pierwsze okrążenie młodzi adepci pokonują na sznurku za kartem instruktora. Piotr wysłuchał uwag, a potem odpalił gokarta i pojechał. Ten maleńki sukces pomógł mu uwierzyć, że umie, że się da, no i tak wyścigi stały się jego pasją - od razu :)

Kiedy pojawiły się pierwsze sukcesy?

Dzieci w tym wieku nie mogą brać udziału w zawodach i rywalizacji punktowej. Jeżdżą jednak w pokazach. I tu Piotr jest bardzo dobry. Wziął udział w Pucharze Jesieni w Poznaniu. Poza tym na razie pojawiają się drobne sukcesy - nowe rekordy czasowe na torze czy wygrane rywalizacje.

Gdzie syn trenuje? Treningi są codzienne?

Z miejscem do treningów jest największy problem. Niestety, jeśli chodzi o dostępność profesjonalnych i bezpiecznych torów w Polsce, to jest ich zaledwie kilka i większość obiektów oddalona jest o 200 km od nas. Pierwsze kroki stawialiśmy na zamkniętej drodze w Kochcicach i dzięki uprzejmości firmy Hoger na ich parkingu. Od niedawna możemy korzystać z nowo powstałego toru w Kochcicach. Dzięki uprzejmości właściciela OSR Strzelnica możemy korzystać z niego bezpłatnie, gdy tylko chcemy. Dodatkowo do dyspozycji mamy tor halowy z częścią otwartą w Opolu, gdzie stawialiśmy pierwsze kroki. Staramy się, aby każdy weekend Piotr miał możliwość spędzić parę godzin za kierownicą karta. W tygodniu jest to trudne, ale gdy pojawia się taka możliwość, jedziemy na tor na Strzelnicę.

Może Pan wymienić kilka najważniejszych sukcesów syna?

Na dzień dzisiejszy ciężko mówić o sukcesach w rozumieniu uzyskanych pozycji. Wynika to z faktu, że tak jak już wspomniałem, dzieci w wieku do 7 lat i nie posiadające licencji sportowej nie mogą brać udziału w wyścigach tylko w pokazach, gdzie nie jest mierzony czas ani nie prowadzi się klasyfikacji. Natomiast sukcesem można nazwać postępy, jakie przez kilka miesięcy jeżdżenia zrobił Piotr. W trzecim miesiącu jazdy w szkółce w Opolu potrafił bez problemu nawiązywać walkę z kolegami, którzy trenują zdecydowanie dłużej od niego, nie mówiąc już o tym, że są starsi o ładnych kilka a nawet kilkanaście lat.

Jak wygląda zwykły dzień młodego mistrza?

Bardzo zwyczajnie, jak dzień każdego przedszkolaka - głównie czas zajmuje mu przedszkole, a popołudnie spędza na zabawie z bratem.

Czy uważa Pan, że koszty uprawiania tego sportu pozwalają na to, aby stał się on bardziej popularny?

Koszty są największą przeszkodą w popularyzacji kartingu na poziomie zawodowym. Sami mamy świadomość, że bez pomocy partnerów i sponsorów nie będziemy w stanie w przyszłości nawiązać konkurencyjnej walki o tytuły Mistrza Polski, nie mówiąc o walce na arenie zagranicznej. Niestety średni koszty sezonu wyścigowego w Polsce to kilkadziesiąt tysięcy złotych.

2013-12-17 09:22:18 | K.B.

facebook sledzik gg

Zobacz nasze galerie
„Aby być jak Vettel, trzeba dużo trenować”- rozmowa z Michałem Janikiem oraz jego synem Piotrem
więcej

Więcej: Sport * Lubliniec * powiat lubliniecki

Komentarzy: 0 dodaj

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Bądz pierwszy, wyraź swoją opinię!